sobota, 7 lipca 2012

02. Szczęście i łzy

Witam Was kochani! :)
Chciałam napisać wcześniej, ale nie miałam czasu wolnego. Miałam naprawdę urwanie głowy. Otóż jak pisałam w poprzedniej notce - przyjechał do mnie chłopak. Był u mnie od soboty do czwartku.
W sobotę spacerowaliśmy po moich okolicach.
W niedziele wybraliśmy się na sam szczyt Babiej Góry. Pogoda nam się udała. I o dziwo nie miałam zakwasów na nogach (jupi) :P Były jednak niewielkie na pośladkach, ale nie mam pojęcia z jakiej to okazji :)
W poniedziałek siedzieliśmy w domu, a po obiedzie wybraliśmy się na zakupy do miasta :P Kupiliśmy piłkę do nogi w Biedronce (jest lans xD). Wieczorem poszliśmy na boisko, ale niestety było zamknięte. Graliśmy więc w "dziada" na naszym podwórku razem z kuzynem, siostrą i koleżanką.
Następnego dnia, czyli we wtorek pojechaliśmy do Krakowa i chodziliśmy po Galerii Krakowskiej. Mój chłopak zafundował i super bokserkę.
Środę spędziliśmy na oglądaniu filmów itd.
W czwartek z rana moje kochanie musiało jechać. Poszłam więc go odprowadzić na dworzec. Rany, jak ja nie lubię pożegnań. Dobrze, że mogłam się w niego wtulić albo dać buziaka, tak że nie widział mojej twarzy. Chociaż kilka razy mi powiedział, żebym się nie smuciła. Wtedy to myślałam, że mu coś zrobię. Bo jak miałam się nie smucić skoro nie zobaczę go w realu przez minimum kolejny miesiąc? Ale z całych sił maskowałam łzy w oczach i udało się. Gdy przyjechał pociąg mój skarb szybko dał mi jeszcze jednego buziaka i wsiadł a pociąg odjechał. Gdyby to trwało dłużej na pewno poryczałabym się, jak małe dziecko. Gdy odeszłam od dworca, spłynęło mi kilka łez.

Tego samego dnia tez miałam wyniki rekrutacji do szkoły. I dostałam się :) Miałam najwięcej punktów z grupy na mój profil. Wczoraj byłam zanieść potrzebne papiery i potrzebuję jeszcze zaświadczenie z medycyny pracy i pieczątkę z mojego gimnazjum. Ale to załatwię w poniedziałek.

Teraz cieszę się pogodą i idę się opalać.
 Tak na marginesie koleżanka podsunęła i dobry pomysł na szybkie opalanie. Przetestowałam go już kiedyś i naprawdę działa. Chodzi o to by posmarować się zwykłym olejem roślinnym. Takim, jakiego używa się w kuchni do przyrządzenia różnego rodzaju potraw. Brązowa opalenizna pewna na mur beton. Jeden minus tego sposobu jest taki, że nie ma się żadnego zabezpieczenia poprzez filtr.

Wrzucę jeszcze rysunek, który narysowałam czekając w kolejce do medycyny pracy (gdzie w ostateczności mnie nie przyjęli).
Krzywy troszeczkę i wgl, ale to tak z nudów :P


A Wam jak minął pierwszy tydzień wakacji? 




2 komentarze:

  1. Fajny bloog ;)
    u mnie wakacje jakoś lecą , nie ma nic ciekawego ;) a co do technikum to na pewno się dostaniesz ! ;dd


    zapraszam do mnie:
    http://opz-iiera.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham tego bloga! Niedawno na niego wpadlam i nie zaluje! Czekam nn!
    PS Zapraszam do mnie http://take-me-to-wonderland-onedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń